niedziela, 15 września 2019

K. N. Haner "Nieczyste więzy"


TYTUŁ: Nieczyste więzy
AUTOR: K. N. Haner
DATA WYDANIA: 04.09.2019 r.
WYDAWNICTWO: Między Słowami


Witajcie Kochani!!
            Królowa dramatów powróciła!!! Tym razem ta autorka ukazała swoje nowe mroczne oraz niebezpieczne oblicze. Jeżeli uważaliście poprzednie powieści K. N. Haner za niegrzeczne i przerażające, to jeszcze nie przeczytaliście Niesytych więzów. Ta autorka z każdą kolejną książką coraz bardziej zaskakuje swoich czytelników i to jej się chwali. Powiem Wam szczerze, że nie wiem, które oblicze Kasi podoba mi się bardziej, ale każda jej powieść zapisuje się w mojej pamięci na dobre.
            A o czym jest książka Nieczyste więzy???
            „Gdy miłość staje się obsesją, nie można się już zatrzymać.
Claire czuje, że nigdy nie poradzi sobie z piętnem, które nosi w sobie od dzieciństwa. Jest zbyt krucha, bezradna, inna niż wszyscy. Staż w prestiżowej firmie to dla niej życiowa szansa. Podobnie jak doktor Douglas, świetny i szanowany terapeuta, głęboko skrywający własne mroczne sekrety. Tylko on doskonale rozumie, czym jest walka z własnymi demonami.
W jego szarozielonych oczach Claire odnajduje ten sam ogień, który spala ją samą. Oboje podejmują mroczną grę, w której obezwładniająca namiętność i bezwzględna manipulacja prowadzą na samo dno piekła. Doktor kontroluje każdy ruch dziewczyny. A może tylko mu się wydaje, bo wciąż nie wiadomo, kto rozdaje karty w tym niedozwolonym układzie…
Pierwszy thriller królowej dramatów!”
Sama nie wiem od czego mam zacząć, ponieważ Nieczyste więzy wywołały we mnie lawinę uczuć, których nie potrafię ubrać w słowa, jednak zrobię to, co w mojej mocy, aby wam je opisać. Tak, jak już wspominałam historia przedstawiona w tej książce różni się od tych, które do tej pory serwowała nam K. N. Haner. Od pierwszych stron powieść ta trzyma czytelnika w napięciu i zabiera go w mroczną podróż, którą należy odbyć, aż do epilogu. Ton, który nadała ta autorka tej książce momentami mrozi krew w żyłach i zdecydowanie nie jest to historia dla grzecznych dziewczynek oraz chłopców.
Gdybym miała przypisać Nieczystym więzom, jakiś jeden konkretny gatunek literacki to miałabym z tym ogromny problem, ponieważ K. N. Haner wymieszała ich kilka, co dało prawdziwą mieszankę wybuchową. Sprawia to również to, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie w tej historii. Kasia przez całą książkę idealnie dawkuje emocje nagłymi zwrotami akcji, które powodują, że zmienia się nasze postrzeganie tej historii oraz bohaterów, którzy się w niej pojawiają. Oczywiście królowa dramatów nie mogła zapomnieć o ogromnej dawce dramaturgii, która czai się niemal na każdej stronie Nieczystych więzów, co może przyprawiać Was o prawdziwy zawrót głowy. Niektóre sceny w tej powieści są bardzo brutalne, a niemalże drastyczne i mogą one zniesmaczyć niektóre osoby, dlatego też, jeżeli nie jesteście fanami przemocy to może odpuście sobie tę powieść.
Dobrze wiecie, że uwielbiam, gdy w książkach pojawiają się sceny erotyczne i cieszę się, kiedy są one napisane w taki sposób, że pobudzają moją wyobraźnie do granic możliwości. Tylko, że K. N. Haner w Nieczystych więzach przenosi nas w nowy wymiar scen erotycznych. Co prawda już w Pięćdziesięciu twarzach Greya była mowa o BDSM, jednak to, co zaserwowała nam Kasia w tej książce jest czymś o wiele bardziej nieprzyzwoitym oraz grzesznym. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, aby nie zdradzić za dużo z fabuły, to tylko to, że Christian zachowywał się „przyzwoicie” wobec Anastasii, bo to co wyprawiał doktor Douglas z Clarie jest naprawdę szokujące.
I takim to sposobem przechodzimy do bohaterów tej książki. Na pierwszy ogień idzie zatem główna bohaterka Nieczystych więzów. Sama nie wiem, co mogę Wam powiedzieć o Clarie, ponieważ budzi ona we mnie sprzeczne uczucia. Ta dziewczyna bardzo często zachowywała się bezmyślnie i irytująco. Spoko, rozumiem, że jej przeszłość odcisnęła na niej piętno, jednak to jak się zachowywała wobec innych ludzi przerażało mnie, bo według mnie ona nie powinna funkcjonować w normalnym świecie. Na początku tej historii nawet mi jej było szkoda, jednak wraz z rozwojem akcji przestawałam ją lubić. Natomiast, jeżeli chodzi o doktora Douglasa to jest to dla mnie trudny orzech do zgryzienia. W tej książce ten mężczyzna ma dwie twarze, pierwsza to przykładny mąż i szanowany specjalista, a druga to ta, którą znała tylko i wyłącznie Clarie. Nie będę kłamać, że czasami doktor Douglas mnie przerażał, ale częściej jednak intrygował, ponieważ nigdy nie wiadomo było, jaką twarz przybierze w danym momencie. Moim zdaniem tę postać K. N. Haner wykreowała znakomicie.
 W tej historii, pojawia się wielu drugoplanowych bohaterów, którzy bardzo często nadają tempa akcji oraz mieszają w życiu Clarie, w większym bądź w mniejszym stopniu. Tych postaci nie da się nie zauważyć, ponieważ są one wyraziste i przypuszczam, że większość z nich odegra jakąś ważną rolę w kolejnej części.
Nieczyste więzy to książka całkiem inna niż te, do których Nas przyzwyczaiła K. N. Haner. Historia w niej opisana jest niebezpieczna, a zarazem bardzo fascynująca, ponieważ do ostatniej strony niewiadome jest, jak zakończy się ta powieść. Ta mieszkanka gatunków literackich sprawia, że tę książkę chce się czytać i nie można narzekać na nudę. Osobiście zalecam Wam czytanie Nieczystych więzów z kubkiem melisy, ponieważ Kasia Haner z premedytacją gra na Waszych nerwach i uczuciach. Czy ta książka należy do moich ulubionych dzieł tej autorki?? Otóż nie, ale znajduje się ona na podium. Obecnie numerem jeden jest dla mnie książka Rysunkowy chłopak, której premiera będzie w połowie października.
Książka Nieczyste więzy otrzymuje ode mnie 5,5 gwiazdki.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Między Słowami oraz K. N. Haner.





niedziela, 8 września 2019

Ewa Pirce "Dopóki nie zajdzie słońce (tom 1)"


TYTUŁ: Dopóki nie zajdzie słońce (tom 1)
SERIA: Dopóki nie zajdzie słońce
AUTOR: Ewa Pirce
DATA WYDANIA: 21.08.2019 r.
WYDAWNICTWO: Niezwykłe


Witajcie Kochani!!
            Pióro Ewy Pirce nie jest mi obce, dlatego kiedy wydaje ona nową powieść, to w ciemno po nią sięgam, bo wiem, że może mi się ona spodobać. Jak do tej pory, historie opisane przez tę autorkę potrafiły mnie zaskakiwać zwrotami akcji oraz ilością dramaturgii, które niejednokrotnie doprowadzały mnie do palpitacji serca. Ewa nie pisze przesłodzonych historyjek, które są ubrane w czułe słówka. Powieści tej autorki bardzo często są bezwzględne i potrafią łamać serce czytelnika, ale mimo wszystko chce się je czytać. Dlatego uważam, że po te książki sięgacie na własną odpowiedzialność 😉
            O czym jest powieść Dopóki nie zajdzie słońce???
            „Jeden rozkaz, jedna chwila, jedna śmierć.
To właśnie całkowicie i bezpowrotnie zmieniło życie Samuela Remseya. Przeszłość, którą chciał za sobą zostawić, nie pozwalała o sobie zapomnieć, pustosząc jego serce i umysł. Złamany, zraniony i pogrążony w smutku zapomniał o tym, co powinno stać się jego siłą – o rodzinie. Bez przerwy prowokował śmierć, śmiejąc jej się w twarz. Jednakże wszystko, co robimy, wraca do nas ze zdwojoną mocą. Przyszedł w końcu czas, że śmierć zadrwiła z niego. Został zepchnięty na samo dno egzystencji. Czekał na zgubę. Lecz zamiast tego otrzymał pomocną dłoń. Dzięki danej mu szansie uwolnił się od widm dnia wczorajszego, budując na nowo swoje życie.
Pozorny spokój zaburzyła jednak osoba, która jako jedna z niewielu była w stanie w ciągu minuty zarówno go rozśmieszyć, jak i wyprowadzić z równowagi. Była jak mina przeciwpiechotna – niepozorna, ale cholernie niebezpieczna.
Czy mężczyzna z tak burzliwą przeszłością jest w stanie pokochać? Czy zdoła otworzyć serce przed kobietą, która nie wierzy w miłość i nie chce jej w swoim życiu? Czy tych dwoje podda się przeznaczeniu, czy nieustannie będzie z nim walczyła?”
Po przeczytaniu opisu Dopóki nie zajdzie słońce, wiedziałam że muszę przeczytać tę książkę, ponieważ została ona poświęcona Samuelowi, który intrygował mnie już w powieści Zapisane w pamięci. Na pewno zastanawiacie się o kim ja teraz mówię, ale już Wam to wyjaśniam. Pamiętacie może boksera Alexa?? Jeżeli tak, to dobra Wasza 😉 Otóż miał on ochroniarza, który był zarazem jego najlepszym przyjacielem, no i właśnie był nim Samuel, chyba że wolicie nazywać go Samem. Sami sobie wybierzcie, jak chcecie nazywać tego bohatera.
 Ale może jednak zacznę od tego, że podczas czytania tej książki nabawiłam się nerwicy. Ta historia, wzbudzała we mnie tyle skrajnych emocji, zmieniały się one, jak w kalejdoskopie, że w pewnym momencie myślałam, że oszaleję. Były chwile, gdzie miałam ochotę kopnąć w tyłek parę głównych bohaterów, ponieważ zachowywali się, jak rozwydrzone dzieciaki, irytowali mnie tym na maksa. Ale zaraz potem miałam ochotę przytulić Sama, ponieważ współczułam mu tego, że jego przeszłość rujnowała jego równowagę psychiczną, a to odbijało się na jego obecnym życiu.
W Dopóki nie zajdzie słońce podoba mi się to, jak autorka przedstawiła historię życia Samuela. To, co przeżył ten mężczyzna momentami wywoływało u mnie dreszcze. Nie raz się słyszy się o tym, z jaką traumą muszą się zmierzać żołnierze, którzy właśnie wrócili z misji wojskowych, jednak na co dzień nie zdawałam sobie sprawy, jak to wpływa na ich funkcjonowanie w normalnym świecie. Uważam, że Ewie bardzo dobrze udało się przelać te emocje na papier, ponieważ było to mega realistyczne. Może i Sam momentami błądził, jednak moim zdaniem to był jego sposób na walkę z traumą, jaka go spotkała.
Natomiast postać Jess wywoływała we mnie mieszane uczucia. Autorka za dużo nie zdradziła nam w tej części na temat tego, dlaczego ta dziewczyna jest właśnie taka, jaka jest. Mnie ona przez większość książki irytowała, ponieważ zachowywała się, jak rozpieszczona dziewczynka, która chce być na siłę fajna. Momentami miała ona ludzkie odruchy, temu nie zaprzeczę, jednak częściej według mnie była jędzowata. Może i zmienię zdanie na jej temat, gdy poznam całą historię jej życia, bo przypuszczam, że Ewa Pirce właśnie ma taki plan na drugi tom Dopóki nie zajdzie słońce.
Mimo tego, że ta dwójka na pierwszy rzut oka diametralnie się od siebie różni, to jednak łączy ich znacznie więcej niż nam może się wydawać. Widać, że Sam i Jess są swoimi przeciwieństwami, jednak bardzo mocno na wzajemnie się przyciągają. Napięcie erotyczne rośnie między nimi z minuty na minutę, więc w pewnym momencie było wiadomo, że w końcu wylądują razem w łóżku. I od razu Wam powiem, że w tej książce nie ma za dużo scen erotycznych, więc możecie spać spokojnie.
Mówiąc o książce Dopóki nie zajdzie słońce muszę koniecznie wspomnieć o uroczych siostrach Sama. Powiem Wam, że polubiłam te cztery młode damy, które są zdane na swojego starszego brata oraz ciotkę. Te dziewczynki są cudowne, każda z nich potrafi tupnąć nóżką i pokazać swój charakterek, ale to sprawia, że lubi się je jeszcze bardziej. Bardzo często to one wprowadzały wątek humorystyczny do tej historii.
Kiedy zasiadałam do lektury Dopóki nie zajdzie słońce nie przepuszczałam, że ta książka będzie poruszała tak wiele trudnych tematów. Autorka pisze o traumie spowodowanej trudną pracą, o uzależnieniu i nagłym rodzicielstwie, czyli o czymś co nie jest łatwe i przyjemne. A to sprawia tylko to, że ta powieść nie jest lekkim czytadełkiem, który wzbudzi Was kilka uczuć, co to to nie. Ewa Pirce serwuje w tej książce całą gamę emocji, które sprawiają, że chce się jeszcze lepiej poznać historię głównych bohaterów. Nie dajcie się zwieźć ślicznej okładce, ponieważ to co czeka na Was w środku, może doprowadzić Was do zawału.
Książka Dopóki nie zajdzie słońce otrzymuje ode mnie 5,5 gwiazdki.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Niezwykłemu.





niedziela, 1 września 2019

Kylie Scott "Dirty"



TYTUŁ: Dirty
SERIA: Dive Bar
AUTOR: Kylie Scott
DATA WYDANIA: 08.08.2019 r.
WYDAWNICTWO: EditioRed


Witajcie Kochani!!
            Mam dzisiaj dla Was książkę autorki, której nazwisko powinniście kojarzyć, ponieważ recenzje jej poprzednich powieści pojawiały się na moim blogu. Mówi może Wam coś seria Stage Dive?? Jeżeli nie, to czas nadrobić zaległości. To właśnie dzięki książkom poświęconym zespołowi Stage Dive, pokochałam pióro Kylie Scott. Ta autorka ma dar do tworzenia historii, które czyta się naprawdę dobrze i bardzo miło spędza się przy nich czas. Dlatego też, jeżeli nie znacie twórczości tej autorki to nadarzyła się idealna okazja, ponieważ do Polski zawitał pierwszy tom serii Dive Bar.
            A o czym jest książka Dirty???
            „Do dnia ślubu Lydia Green była najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Chris zachowywał się jak czuły narzeczony i był miłością jej życia. Drobne niepokojące sygnały Lydia po prostu lekceważyła. W końcu jej ukochany był chodzącym ideałem, a po ślubie ich życie miało być co najmniej bajkowe. Niestety, jakąś godzinę przed uroczystą ceremonią dziewczyna odkryła, że Chris ma... faceta, który zresztą miał być jego drużbą! Ucieczka z własnego wesela była więc najlepszym możliwym rozwiązaniem. Szukając schronienia przed zdrajcą, tłumem gości i własną rozpaczą, niedoszła panna młoda włamała się do uroczego bungalowu i schowała w łazience.
Traf chciał, że ów piękny dom należał do Vaughana Hewsona. Ten przystojniak o imponującej muskulaturze i niepokojącym sposobie bycia budził respekt. Kiedyś był muzykiem, teraz dorabiał w barze. Właśnie znalazł się na rozdrożu, a decyzje, które miał podjąć, mogły zaważyć na jego dalszym życiu. Mężczyzna z pewnością nie spodziewał się zobaczyć będącej w opłakanym stanie Lydii, skulonej w jego własnej wannie. Ale zamiast wezwać policję — w końcu miał przed sobą włamywaczkę! — zaoferował jej ręcznik i muskularne ramię, by mogła się na nim wypłakać. To raczej nie było w jego stylu.
Kiedy los styka ze sobą bezceremonialną, temperamentną i okropnie zranioną dziewczynę z niegrzecznym macho, który uparcie chodzi swoimi ścieżkami, trzeba się liczyć z dramatem, chaosem, nieporozumieniami i trudnymi do okiełznania emocjami... Czasami jednak jest szansa na prawdziwą miłość i przyjaźń. Czy zatem warto ponownie komuś zaufać? A może lepiej po prostu trochę się zabawić?”
Po przeczytaniu książki Dirty mogę stwierdzić, że ta seria zapowiada się naprawdę obiecująco. Kylie Scott idealnie w tej historii połączyła ogromną dawkę poczucia humoru, który potrafi bawić do łez, z dramatami, które potrafią łamać serce. Moim zdaniem takie połączenie powoduje, że ta powieść wydaje bardzo prawdziwa. Uwielbiam humor, który serwuje swoim czytelnikom ta autorka, ponieważ bywa on momentami bardzo nieprzyzwoity, a to jest bez wątpienia ważne w literaturze erotycznej.
Według mnie tempo tej książki jest idealne, wszystko dzieje się w niej bardzo naturalnie. Dla mnie ta historia nie była nudna, ponieważ cały czas coś się w niej działo. Kiedy zaczęłam ją czytać to było mi ciężko się od niej oderwać. Kylie Scott umiała podtrzymać moje zainteresowanie tą powieścią.
Dirty to historia, która nie jest przesłodzona i nie jest ona napisana piękny językiem, dlatego jeżeli irytuje Was wulgarność to możecie sobie ją darować. Moim skromnym zdaniem ta książka jest jak szalona jada bez trzymanki, która momentami bywa szorstka do granic możliwości. Sceny erotyczne pojawiające się na kartach tej powieści są wyuzdane i daleko im do grzeczności. Jestem przekonana, że gdy będziecie je czytać, to Wasza wyobraźnia zostanie pobudzona do granic możliwości. Ja po przeczytaniu ich potrzebowałam zimnego prysznica, aby ostudzić moje zwoje mózgowe, które niemal się przepaliły.
To, co przydarzyło się Lydii spowodowało, że było mi jej szkoda. Większość kobiet marzy o białej sukni i o księciu, który będzie czekał na nie przy ołtarzu. To, co zrobił jej Chris było niewybaczalne, zachował się jak samolub i nie będę go w żaden sposób usprawiedliwiała, ponieważ bawił się on uczuciami drugiej osoby. Dlatego, gdy jego temat był poruszany w tej książce, działało to na mnie, jak płachta na byka. Ucieszyłam się, gdy na drodze Lydii stanął Vaughan, ponieważ nie tylko okazał się dobrym kumplem oraz kochankiem, ale przyczynił się do podwyższenia samoceny tej cudownej dziewczyny.
Nie ma się co oszukiwać, ponieważ postacie w tej książce są dalekie od ideału, otwarcie można powiedzieć, że są niedoskonałe. Zarówno Vaughan jak i Lydia to bardzo złożone osobowości, które znakomicie się uzupełniają. Każda z tych postaci ma ciekawą historię. Lydia to bezczelna laska, która jest odrobinę szalona, a momentami bywa również bardzo impulsywna. Jednak nie dajcie się zwieść tym pozorom, ponieważ jest ona mega zabawna oraz ma ogromne serce. Cieszę się, że Kylie nie zrobiła z niej typowej seksbomby, tylko wykreowała kobietę, która gdzieniegdzie jest zaokrąglona. Vaughan też ma swoje za uszami, jednak, ja jakoś nie potrafię go nie lubić, ponieważ podobał mi się jego sposób bycia. Nie wiem czemu, ale uwielbiałam jego poczucie humoru, chociaż czasami przeginał. Według mnie jest on pozytywnym szaleńcem.
Historia, która została przedstawiona w Dirty naprawdę przypadła mi do gustu. Jest to świetny romans z odpowiednią dawką scen erotycznych. Wszystkie postacie, które wykreowała Kylie Scott na potrzeby tej powieści są genialne i idealnie wpisują się w tę historię. Ta książka jest lekka oraz zabawna, a dialogi pomiędzy bohaterami potrafią rozłożyć na łopatki. Nie mogę się już doczekać kolejnej części tej serii, bo coś czuję, że to będzie również dobre.
Książka Dirty otrzymuje ode mnie 5,5 gwiazdki.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu EditioRed.