K. N. Haner "Na szczycie"
![]() |
Źródło: novaeres.pl |
TYTUŁ: Na szczycie
SERIA: Miłość w rytmie rocka
AUTOR: K. N. Haner
DATA WYDANIA: 12.02.2015 r.
WYDAWNICTWO: Novae Res
Jest
to kolejna notka na moim blogu, którą poświęcam książce autorstwa K. N. Haner.
Jestem tak uzależniona od twórczości tej autorki, że musiałam koniecznie
sięgnąć po kolejną serię książkową, którą została przez nią stworzyła. I taki to sposobem w mojej
ręce wpadła książka Na szczycie, czyli pierwszy tom Miłości w rytmie rocka.
Przyznam
się z ręką na sercu, że jak zobaczyłam ilość stron mojego ebooka, to
w pierwszej chwili pomyślałam, że chyba mój czytnik oszalał. Jednak potem
pomyślałam, że w sumie to fajnie, że ta książka jest takim „grubaskiem”, bo
będę mogła się nacieszyć twórczością Kasi. No i kochani nic się nie pomyliłam,
przez ponad 600 stron miałam swój własny dzień dziecka. Wiem również to, że muszę
koniecznie kupić tę książkę w wersji papierowej, bo musi ona stanąć na mojej
półce, wśród moich książkowych kochanków 😉
Historia
Na
szczycie opowiada losy Rebeki Staton oraz Sedricka Millsa. Ona jest
tancerką w nocnym klubie, a on jest menadżerem rockowego zespołu. Sed widząc
występ Reb, proponuje jej prace tancerki podczas tournée Sweet Bad Sinful,
oczywiście główna bohaterka ją przyjmuje, gdyż właśnie straciła pracę w klubie
go-go. Od tego momentu życie Rebeki już nigdy nie będzie takie same.
„Dla mnie taniec to podstawowa praca i nie
dorabiam sobie w żaden inny sposób.”
Rebeka
Staton jest dwudziestojednolatką, która mieszka wraz ze swoim przyjacielem w Los
Angeles. Jest ona wykorzystywana przez swoją matkę ćpunkę, która wychowywała ją samotnie. Reb rozpoczęła studia, ale jednak nie udało się jej ich ukończyć. Pomimo to
jest bardzo inteligentną osobą. Jest również mistrzynią pakowania się w
tarapaty, nawet nie wiecie z jaką łatwością jej to przychodzi, aż mi się to w
głowie nie mieści. Jednak sami musicie się o tym przekonać, bo jeżeli Wam
zdradzę więcej szczegółów, to po co mielibyście sięgać po tę książkę.
Słuchajcie, nie
wiem czemu, ale znowu mam problem z główną bohaterką wykreowaną przez K. N.
Haner!!! Te dziewczyny mają coś takiego w sobie, co mnie wnerwia. Jeżeli chodzi
o postacie męskie to według mnie są one świetnie wykreowane, ale główne
bohaterki odbieram, jako bardzo irytujące i przemądrzałe, może jestem na tym punkcie przewrażliwiona. Sama nie wiem, czemu tak jest 😕 Uważam, że zachowanie
Reb w niektórych przypadkach jest dość irracjonalne, jednak cały czas tłumaczę sobie
to tym, że jest ona bardzo młodą osobą, że miała trudne dzieciństwo.
Jednak nie
wiem czy byłabym zdolna złamać swoje zasady dla faceta, z którym jestem, tak jak to zrobiła Rebeka.
Trudno jest mi się wypowiadać na ten temat, bo nigdy żaden facet w moim życiu nie miał takich
upodobań jak Sed. Ale odezwę się gdyby coś
w tej sprawie się zmieniło 😉
„Ja w sumie nawet nie mam typu faceta, nie
ma dla mnie znaczenia, czy będzie wysoki, umięśniony czy bogaty… Mój facet musi
być intrygujący. O tak! Tajemniczy, seksowny i dobry w łóżku…”
Sedrick
Mills, czyli pan menadżer. Jest nie tylko przystojny, ale jest również bardzo
inteligentnym i uczuciowym mężczyzną, według mnie jest to mieszanka idealna. Ucieka sprzed ołtarza, a mimo to jego była
narzeczona uwielbia mieszać w jego życiu, jeszcze długo po niedoszłym ślubie. Sed
jest bardzo spostrzegawczą osobą, dzięki czemu widzi wiele szczegółów, na jakie
inni nie zwracają uwagi. Aczkolwiek pan Mills ma również jedną drobną wadę. Ma
on dość specyficzne upodobania seksualne, co może budzić niesmak. Powiem Wam
szczerze, że pierwszy raz spotykam się z takimi upodobaniami u głównego bohatera.
Pomimo
tego szczególiku, ogłosiłam już wszem i wobec, że Sed jest moim drugim
książkowym mężem, bo pierwszym i na wieki zostanie Colton Donovan z serii
Driven. Sed ma wszystkie cechy faceta jakie uwielbiam. Po pierwsze jest on mega inteligentnym mężczyzną, a po drugie ma tatuaże i jest wysportowany w nieprzesadny sposób. Jak dla mnie to chodzący ideał 😍😘
„Tańczyłaś na głównej scenie w stroju
anioła czy coś takiego… Sed zatrzymał się i patrzył, jak tańczysz”
Warto
też wspomnieć o postaciach drugoplanowych, które można podzielić na dwie grupy:
te dobre i te złe. K. N. Haner nie zaniedbała ich, wręcz przeciwnie, każda z tych postaci ma w sobie coś takiego, że wydają się one bardzo wyraziste i chcemy je lepiej poznać. Nie chodzi mi tylko o członków
zespołu, ale również o pozostałe osoby, które przetaczają się przez tę historię.
Uwielbiam też relacje, które utworzyły się pomiędzy Reb i Treyem oraz Reb i
Erickiem, są po prostu genialne.
Ta
książka posiada w sobie wszystkie cechy, jakie uwielbiam w erotykach. Po pierwsze faceci z tatuażami i
kolczykami, kurde i tutaj jest ich całe stado,
jak sobie ich przypominam to znowu kręci mi się w głowie. Po drugie świetna
fabuła, pojawiają się wątki, których nie obstawiałam zasiadając do lektury Na
szczycie. Po trzecie sceny erotyczne, tego chyba już Wam nie muszę tłumaczyć,
dobrze wiecie, że jeżeli chodzi o tę kwestię to jestem zwolenniczką im więcej
tym lepiej. Jednak, jak już wspominałam wcześniej, w książkach K. N. Haner zawsze mam mega problem z głównymi bohaterkami,
tylko w przypadku Reb usprawiedliwienie jej przyszło mi o wiele łatwiej, niż to
było w przypadku Cass z Mafijnej miłości.
Powiem szczerze, że
obawiałam się tego, że przez swoją obszerność Na szczycie będzie nudną
historią, którą będę chciała rzucić w pewnym momencie w kąt. Jednak pomysłowość K. N. Haner sprawiła, że do ostatniej strony
czytałam tę książkę z ogromnym zaciekawieniem. Dlatego uważam, że warto zapoznać się z tą historią.
Ode mnie książka Na
szczycie otrzymuje 5 gwiazdek.
Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)
Komentarze
Prześlij komentarz