środa, 9 stycznia 2019

Ewa Pirce "Obietnica"



TYTUŁ: Obietnica
AUTOR: Ewa Pirce
DATA WYDANIA: 31.10.2018 r.
WYDAWNICTWO: Niezwykłe


Witajcie Kochani!!
            Zaczął się nowy rok, więc nie wyobrażam sobie, abym mogła go rozpocząć, jakimś oklepanym wpisem. W sensie chodzi mi o książkę autorki, której styl pisania dobrze już znam i wiem, że jej powieść i tak będzie mi się podobała. Zdecydowałam, że pierwszą notkę w tym roku poświęcę autorce, której książek wcześniej nie czytałam. Co prawda książka Obietnica nie jest debiutancką powieścią Ewy Pirce, jednak ja swoją przygodę z tą autorką zaczynam właśnie od tej książki. I powiem, że byłam mile zaskoczona, ponieważ sposób pisania Ewy przypadł mi nawet do gustu, ostatnio akurat jestem bardzo wybredna w tej kwestii. Tylko muszę się Wam do czegoś przyznać, gdy zobaczyłam to opasłe tomisko Obietnicy, to lekko się wystraszyłam i prawie padłam na zawał ;) Dobra dosyć, już mojego ględzenia.
            O czym jest zatem Obietnica??
            „Brian Wild złożył obietnicę. Zamierzał jej dotrzymać kosztem wszystkiego, co posiadał, włączając w to rodzinę. Motorem napędowym jego działań była zemsta. By wymierzyć sprawiedliwość, gotów był podjąć każde ryzyko. Jednak gdy przeznaczenie przejmuje pióro i zaczyna za nas pisać powieść w księdze zwanej życiem, nawet najbardziej misterny, układany latami plan może lec w gruzach. Bywa, że zostajemy pokonani jednym spojrzeniem. Zniewala nas jeden uśmiech, hipnotyzuje gest, niszczy słowo. Świat staje na głowie, a narzędzie zemsty okazuje się naszą zgubą.
Trzeba uważać, jakie obietnice składamy. Kilka słów spowodowanych cierpieniem i gniewem przeobraża się w bombę, która może eksplodować w naszych dłoniach, niszcząc wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy.”
Powiem Wam, że Obietnica wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Były momenty, gdzie miałam dość tej książki, a były też takie chwile które powodowały, że musiałam dowiedzieć się, jak najszybciej, co dalej przydarzy się bohaterom. Możecie być pewni, że Ewa Pirce wie, jak budować fabułę oraz napięcie. W tej książce było kilka scen, które spowodowały, że zakręciła mi się łezka w oku i chciałam przestać ją czytać, bo ta historia niszczyła mnie psychicznie. To zdecydowanie jest na plus, ponieważ uwielbiam, gdy książka wzbudza we mnie silne emocje.
Od pierwszych stron czytelnik zostaje porwany w historię głównego bohatera, która nie jest słodka i kolorowa. Poznajemy wydarzenia z przeszłości, które zaważyły na przyszłości Briana i miały wpływ na jego zachowanie. Jest w tej powieści, kilka scen, które spowodowały, że zbierałam szczękę z podłogi, bo Ewa Pirce zaskoczyła mnie taką informacją, której w ogóle nie brałam pod uwagę, kiedy zasiadałam do czytania Obietnicy. Może nie są to, jakieś odkrywcze rzeczy, ale jak już wielokrotnie wspominałam, pomysły na literaturę kobiecą są obecnie powielane. Jednak trzeba wiedzieć, jak połączyć pewne elementy układanki, aby uzyskać spójny obraz i tak właśnie jest z tą książką. Powiem tylko, że czasami irytowała mnie długość rozdziałów, ponieważ niekiedy były one według mnie za długie.  
Ewa Pirce zaskoczyła mnie też tym, że w Obietnicy przewijały się tytuły takich klasyków gatunku literatury kobiecej, jak Grey, Cross czy Real. Za co autorka ma u mnie ogromnego plusa, ponieważ nie ukrywała tego, że inspirowała się pewnymi zachowaniami bohaterów z tych powieści. Dzięki temu zabiegowi mogłam odkopać w czeluściach mojej pamięci, książki które przeczytałam tak dawno temu i które swego czasu tak uwielbiałam, chociaż mam jeszcze do nich ogromny sentyment. Kocham też w tej książce tę naprzemienną narrację, ponieważ dzięki temu mogłam lepiej poznać uczucia głównych bohaterów oraz miałam wgląd do tego, co działo się z nimi, kiedy akurat nie byli razem.
Natomiast, jeżeli chodzi o głównych bohaterów tej książki powiem Wam, że sama nie wiem, co powiedzieć, ponieważ ich charaktery są bardzo wyraziste i potrafią one zaciekawić czytelnika, ale mogą też go zirytować. Uważam, że tych postaci nie da się nie lubić, chociaż Wild bywa gburowaty, a Oliwia przy swoim ojcu jest zahukana. Należy też wspomnieć o postaciach drugoplanowych, które nadają kolorytu całej tej historii, są one świetnie wykreowane i widać, jak ważną rolę odgrywają w Obietnicy.
Powiem Wam szczerze, że kupił mnie ten motyw zemsty, ponieważ relacje hate – love są jedne z moich ulubionych, po prostu jestem od nich uzależniona. Książkę czytało mi się naprawdę dobrze, a szczegółowe opisywanie pewnych sytuacji daje nam pełny obraz na całą tę historię. Tak, jak mówiłam mogę się przeczepić do długości rozdziałów, ale Wam to może akurat się podobać.
Książka Obietnica otrzymuje ode mnie 5 giwazdek.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)




środa, 26 grudnia 2018

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin "Twoje życie w moich rękach"



TYTUŁ: Twoje życie w moich rękach
AUTOR: Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin
DATA WYDANIA: 28.11.2018 r.
WYDAWNICTWO: Burda Książki


Witajcie Kochani!!
            Sama jestem zdziwiona, ale w tym roku udało mi się wprowadzić w moje życie zasadę otwartego umysłu. I nie mówię tutaj tylko o książkach, które czytam... Mam dzisiaj dla Was coś, po co jeszcze rok temu bym nie sięgnęła i jest też to mój pierwszy raz z tym gatunkiem literackim, dlatego proszę Was o wyrozumiałość. Od bardzo dawna nosiłam się z przeczytaniem książki na temat polskiej służby zdrowia, ponieważ nie ma co ukrywać, ten temat od jakiegoś czasu jest mi bliski. Dlatego też ogromnie się ucieszyłam, gdy w moje łapki wpadła właśnie książka Katarzyny Skrzydłowskiej – Kalukin Twoje życie w moich rękach. Nigdy nie czytałam żadnych artykułów, czy też reportaży autorstwa tej Pani, dlatego nie wiedziałam, na co się piszę. Jednak czasem warto zaryzykować ;)
            O czym jest książka Twoje życie w moich rękach??
„Co widzi pacjent w szpitalnej izbie przyjęć? Zatłoczoną poczekalnię, w której siedzi się po kilka godzin, tłok, lekarzy i pielęgniarki, które go lekceważą. A co widzą lekarze i pielęgniarki? O tym jest ta książka.
Zbiór rozmów z ludźmi, którzy tworzą naszą służbę zdrowia i opowiadają nam o niej ze swojej perspektywy. Ta publikacja pomoże nam zrozumieć, jak wygląda codzienność z tej drugiej strony - nawał pracy, brak możliwości stosowania najnowszych osiągnięć medycyny, absurdy systemu.
„Pacjenci nas obrażają, krzyczą, że płacą składki i nas utrzymują. Nie zapomnę dyżuru na SOR, kiedy pacjenci w poczekalni chcieli mnie zlinczować, bo oni czekali, a ja musiałam pójść na blok operacyjny do urazu. Pacjent przyjechał z innego szpitala, jedno, jedyne oko, a chorzy z zapaleniem spojówek mieli do mnie pretensję, że poszłam zorganizować operatora dla tego najbardziej potrzebującego z nich”.”
            Tak, jak już wspominałam na samym początku tej notki, nie mam odniesienia do innych książek z tego gatunku, więc mogę jedynie porównywać Twoje życie w moich rękach do artykułów prasowych, ale według mnie nie będzie to to samo. Muszę się Wam przyznać, że kiedy usiadłam do czytania tej książki to miałam obawy, że nie przypadnie mi ona do gustu, bo jak dobrze wiecie, ja jestem fanką literatury kobiecej i o niej mogę Wam opowiadać godzinami. Jednak po przeczytaniu pierwszych kilku stron, zauważyłam że Twoje życie w moich rękach zaczyna mnie wciągać, ponieważ pierwszy wywiad był już na tyle dobry, że przepadłam i nagle znalazłam się w połowie tej książki.
           Podobało mi się w tej książce to, że autorka nie wybrała do rozmów samych lekarzy z ogromny doświadczeniem w tej pracy. Pani Katarzyna rozmawiała między innymi: z pielęgniarką, z lekarzem na specjalizacji czy też profesorem, więc rozmowy były przeprowadzone z różnymi grupami personelu medycznego. Według mnie jest to siedem genialnych rozmów, które ukazują wady polskiej służby zdrowia, ponieważ pacjenci widzą tylko to, że jest mało miejsc do specjalisty, wszędzie muszą czekać w ogromnych kolejkach i obwiniają za to lekarzy oraz pielęgniarki, wyzywając ich od łapówkarzy. Jednak prawda, jest taka, że personel medyczny jest tylko pionkiem w tej grze, którą stworzyło ministerstwo.
            Ta książka porusza wiele spraw, z których sobie my pacjenci nie zdajemy sprawy. Nie od dziś wiadomo, że w naszym kraju brakuje specjalistów, ale władze nie potrafią tego zmienić, a ich działania przynoszą odwrotny skutek niż zamierzają. Może być tak, że za jakieś 20 lat nie będzie m.in. pielęgniarek, bo są szpitale i oddziały, gdzie ich średnia wieku wynosi ok. 50 lat. Tak, wiem też mnie to przeraża, ale taka jest smutna prawda.
            Wszyscy rozmówcy Pani Katarzyny są świadomi tego w co się wpakowali oraz rozumieją pretensję pacjentów, ale oni ratują ludzkie życie na tyle ile pozwala im system oraz pieniądze, którymi dysponują szpitale oraz poradnie, w których pracują. Wielu z nich wie, jak usprawnić ten "chory" system, ale ministerstwo jest głuche na wołania pracowników służby zdrowia.
            Twoje życie w moich rękach to książka, która daje do myślenia. Zostają w niej poruszone tematy, o których pacjent często nie ma pojęcia. Polecam Wam tę książkę, abyście i Wy mogli zrozumieć, że personel medyczny to ludzie, którzy też mają uczucia i robią wszystko, co w ich mocy aby ratować ludzkie życie. Twoje życie w moich rękach czyta się naprawdę szybko i sami się przekonacie, że wciągniecie się całkowicie w lekturę tej książki. Możecie być też pewni, że nie będziecie się nudzić podczas jej czytania, a i może nabierzecie wyrozumiałości dla polskiej służby zdrowia.
Książka Twoje życie w moich rękach otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Burda Książki.




poniedziałek, 24 grudnia 2018

Colleen Wright "Miłość na Gwiazdkę"



TYTUŁ: Miłość na Gwiazdkę
AUTOR: Colleen Wright
DATA WYDANIA: 14.11.2018 r.
WYDAWNICTWO: Burda Książki


Witajcie Kochani!!
         Święta Bożego Narodzenia to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych okresów w całym roku kalendarzowym. Ten czas sprzyja również wydawaniu książek, których akcja toczy się właśnie w tym cudownym czasie. A z racji tego, że jestem świątecznym freakiem to i ja się skusiłam na jedną z takich powieści. W tym roku wydawnictwa zalały rynek książkami, których akcja toczy się w okresie Świąt Bożego Narodzenia, więc było z czego wybierać. Mój wybór padł, jednak na książkę Colleen Wright Miłość na Gwiazdkę od wydawnictwa Burda. Pomimo przygód i małych problemów zdrowotnych, udało mi się tę książkę przeczytać i nie żałuję tego. Jest to też pierwsza powieść tej autorki, którą przeczytałam i powiem Wam, że styl pisania tej Pani przypadł mi do gustu. Jeżeli kiedykolwiek będę mogła sięgnąć po książki Colleen Wright to zrobię to z ogromną przyjemnością oraz chęcią.
            O czym zatem jest Miłość na Gwiazdkę???
Klimatyczny pensjonat w Nowej Anglii wydaje się doskonałym miejscem, by spędzić tam święta. Kiedy jednak śnieżyca odcina gości od świata, wszyscy zaczynają się martwić, że Boże Narodzenie nie ułoży się tak, jak sobie wymarzyli.
Molly musi wziąć się w garść i skończyć swoją najnowszą książkę, ale wena całkiem ją opuściła. Kiedy nagle w jej świat wkraczają przystojny nieznajomy i jego dwie małe córki, wszystko staje na głowie, a jej życie jeszcze bardziej się komplikuje.
Hannah miała nadzieję na malowniczy zimowy ślub, lecz plany zniweczył narzeczony, odwołując wszystko w ostatniej chwili. W pensjonacie niespodziewanie zjawia się jednak jej przyjaciel z dzieciństwa. Czy to możliwe, by dawne uczucia odżyły?
Jeanne i Tim wiedzą, że musiałby się zdarzyć cud, by mogli dalej prowadzić swój pensjonat… I by udało im się zasypać przepaść, która ich dzieli. Ale w świeta będą musieli pracować ramię w ramię, by rozwiązywać piętrzące się problemy. Czy to wystarczy, by na nowo odnaleźli miłość?
Czy przypadkowych turystów, którzy w pensjonacie szukają schronienia przed zamiecią, czeka coś więcej niż ogień w kominku i wygodne łóżko? Czy ich życzenia się spełnią? Gdy ścieżki bohaterów zaczynają się przeplatać, odnajdują oni nadzieję, choć wydawała im się stracona. Być może przy odrobinie bożonarodzeniowej magii pensjonat i jego mieszkańcy zdołają jednak przetrwać te święta.
Historia opisana w tej książce absolutnie mnie zachwyciła od pierwszych swoich stron. Ciężko było mi się oderwać od czytania tej powieści. Podobało mi się to, że autorka przedstawiła w Miłości na Gwiazdkę historię kilku osób, dzięki czemu czyta się to przyjemnie, a akcja wydaje się wartka. Z każdą przeczytaną stroną musiałam się dowiedzieć, jak zakończy się historia tych bohaterów, a w szczególności moich dwóch ulubienic, czyli Molly i Hannah. Chociaż wątki innych postaci były również bardzo ciekawe i wciągające.
Jeżeli chodzi o bohaterów wykreowanych przez Colleen odbieram jej, jako bardzo autentyczne. Każdy z nich ma jakieś problemy, jakąś przeszłość, ale to nie przeszkadza im w świętowaniu Bożego Narodzenia w swoim gronie. To, co im się przydarza w tymże okresie i nie tylko, wywołuje wiele emocji, które momentami przywołują uśmiech, a czasami powodują, że łezka zakręci się w oku. Muszę się Wam przyznać, że kibicowałam tym postaciom z całego serca i wiedziałam, że te święta zapamiętają do końca życia. Jestem przekonana w 100%, że Wy, tak jak ja,  pokochacie te wszystkie postacie, które przewijają się przez Miłość na Gwiazdkę. No wyjątkiem jest Trevor, ale to co innego 😉
Pomysł na całą tę historię jest sztampowy i bardzo przewidywalny. Mi osobiście to nie przeszkadza. W tym okresie przedświątecznej gorączki taka lekka historia, według mnie jest mile widziana i może właśnie dlatego tak przypadła mi ona do gustu. Pojawiają się w tej książce również przepiękne opisy zimowej scenerii oraz starego pensjonatu, który jest gotowy na przyjmowanie nowych gości oraz święta. To wszystko sprawia, że czujecie się tak jakbyście byli tam sami. Jest to też pierwsza powieść od dawien dawna, jaką czytałam, gdzie nie było scen erotyczny i to też okazało się całkiem fajne. Nie da się ukryć, że ta książka przypadła mi do gustu.
Jeżeli chodzi o Miłość na gwiazdkę to jest jeszcze jedna rzecz, która skradła moje serce. Chodzi mi oczywiście o tą cudowną okładkę, która przykuła moją uwagę swoją prostotą i tym, że kiedy się na nią patrzy pod różnym kątem, wygląda jakby skrzył się na niej śnieg. Przepadłam, gdy to zobaczyłam i wiedziałam, że tę książkę muszę mieć na swojej półce.
Uważam, że czasem warto się wyluzować przy takiej historii, jaka jest opisana w Miłości na Gwiazdkę, a w szczególności w okresie przedświątecznej gorączki. Tę książkę czyta się naprawdę dobrze i nie możecie się przy niej nudzić. Jest tak skonstruowana, że czytając ją nawet nie spostrzeżecie, że właśnie dobiega ona końca. Miłość na Gwiazdkę sprawia, że jest Wam cieplej na sercu, ponieważ jest to prosta i słodka historia. Dlatego też, jeżeli szukacie jakiegoś prezentu na ostatnią chwilę to śmiało możecie kupić tę książkę i podarować ją każdej osobie (przede wszystkim kobiecie) bez względu na wiek.
Książka Miłość na Gwiazdkę otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Burda Książki.