niedziela, 16 czerwca 2019

Agnieszka Lingas - Łoniewska "Kastor"


TYTUŁ: Kastor
SERIA: Bezlitosna siła
AUTOR: Agnieszka Lingas - Łoniewska
DATA WYDANIA: 05.06.2019 r.
WYDAWNICTWO: Burda


Witajcie Kochani!!
            Mam dzisiaj dla Was książkę, która według mnie, zapowiada naprawdę dobrą serię i nie są to puste słowa. Pióro Agnieszki Lingas – Łoniewskiej jest mi już dobrze znane i zawsze z miłą chęcią sięgam po kolejne nowości jej autorstwa, bo wiem że potrafi ona zaskoczyć czytelnika. Moja przygoda z tą autorką rozpoczęła, jakieś dwa lata temu od książki Boys from hell. Powiem Wam, że byłam mile zaskoczona tą historią i byłam w szoku, że jest to powieść polskiej pisarki. Agnieszka Lingas - Łoniewska, potrafi wywołać w czytelniku wiele różnorodnych emocji, dzięki temu otrzymała ona miano Dilerki Emocji. Nie ważne czy to jest lekka i przyjemna historia, jak np. Randka z Hugo Bosym, czy też mroczna i niebezpieczna opowieść, jak seria Zakręty losu, możecie być pewni, że emocji w powieściach tej autorki jest co niemiara.
            A o czym jest książka Kastor???
On ma wszystko – pieniądze, władzę i wygrane na ringu.
Ona wszystko straciła – dzieciństwo, marzenia i nadzieję.
Żadne z nich nie wierzy w miłość i jej zbawczą siłę.
On – Konstanty „Kastor” Lombardzki – to mężczyzna sukcesu. Prezes sprawnie działającej firmy, uprawiający walki MMA. Skuteczny zarówno w pracy, jak i na ringu. Twardy, nieokazujący emocji – do czasu, kiedy poznaje ją.
Ona – Anita Sokół – dziewczyna z przeszłością, która próbuje się utrzymać na powierzchni. Pracuje w klubie i dodatkowo zatrudnia się do sprzątania w firmie Kastora.
Kiedy się spotykają, rodzi się miedzy nimi niezwykła więź: mogą sobie zaufać i zdjąć maski. Szczera miłość daje siłę, która pozwoli im zostawić mroczną przeszłość za sobą.
Czy dzięki temu pokonają zło, które zdeterminowało ich los?
Dilerka Emocji powróciła z pierwszym tomem bardzo intrygującej serii, która nazywa się Bezlitosna siła i według mnie ta seria zdetronizuje Zakręty losuKastor to książka, która opowiada o losach zawodników MMA oraz ich skomplikowanej przeszłości. Agnieszka Lingas – Łoniewska w bardzo zgrabny sposób w całą tę historię wplata sztuki walki, a tym samym eksponuje skomplikowane losy pary głównych bohaterów. Możecie być pewni, że nie jest to przesłodzona książka, a wydarzenia które zostały w niej opisane nie należą do miłych oraz przyjemnych. W tej historii widzę pewne podobieństwa do wspomnianej już wcześniej serii Zakręty losu, ponieważ wszystkie te powieści trzymały mnie w napięciu oraz momentami przyprawiały mnie o gęsią skórkę.
Bardzo fajne jest też to, że autorka przez całą tę książkę dawkuje emocje i wszystko dzieje się w odpowiednim tempie, mimo tego, że Kastor nie należy do obszernych powieści. Czytelnik powoli odkrywa sekrety głównych bohaterów, dzięki czemu przez całą tę książkę jest podsycana jego ciekawość. A niektóre zwroty akcji są, jak jazda bez trzymanki. I muszę Wam powiedzieć, że kiedy poznałam już całą tę historię to doszłam do wniosku, że moje założenia na samym jej początku były całkiem inne. Dlatego się cieszę, że ta autorka ponownie miło mnie zaskoczyła.
            Agnieszka Lingas – Łoniewska po raz kolejny wykreowała bardzo ciekawe oraz wyraziste postacie. Zarówno Kastor, jak i Anita mają za sobą nieciekawą przeszłość. Jednak to Konstanty Lombardzki miał nieco więcej szczęścia w swoim życiu i mógł skończyć studia oraz realizować swoje marzenia. Walki MMA nie były dla niego wyłącznie hobby, ale były też formą terapii oraz sposobem radzenia sobie z demonami przeszłości. Może i jego przeszłość nie była tak straszna, jak to było w przypadku Anity, jednak i tak ona odcisnęła na nim swoje piętno.
            Zdaję sobie sprawę, że to właśnie postać Anity może wzbudzić w czytelniku mieszane uczucia. Momentami podziwiałam ją, że tak dobrze radziła sobie ze swoją przeszłością, ale zaraz potem irytowały mnie jej stosunki z przybranym bratem, których w sumie do tej pory nie rozumiem. Szanuję Anitę też za to, że była tak pracowita i chętnie uczyła się nowych rzeczy, bo mogła przecież odgrywać ofiarę losu, a jednak  podejmowała ryzyko i szła do przodu.
            Podoba mi się też to, jak ta autorka potrafi idealnie wykreować postacie drugoplanowe, które nie robią w tej powieści wyłącznie za statystów. Polluks, Martyna czy Konrad bez wątpienia odgrywają ważną rolę w tej historii, bo w pewnym stopniu wywierają oni wpływ na poczynania głównych bohaterów. W Kastorze poznajemy też niektóre cechy charakteru tej trójki, dzięki czemu można wyrobić sobie jakieś tam zdanie na ich temat. Muszę się przyznać, że jestem bardzo zaciekawiona ich przeszłością, bo wiem, że to też nie będzie coś słodkiego.
            Agnieszka Lingas – Łoniewska nie bawi się w półsłówka, jeżeli trzeba to rzuci wulgaryzmem, ale to tylko sprawia, że jej powieści są bardziej realistyczna. Świat opisany w książce Kastor bywa brutalny i odpychający, a mimo to Kastor i Anita pokazują, że warto walczyć o siebie i lepsze jutro. Uwielbiam te emocje, które wzbudziła we mnie ta książka, a przeszłość bohaterów chwyciła mnie za serce. Nie wiem, co bym zrobiła będąc na ich miejscu dlatego nie będę oceniać ich postępowania, ponieważ każdy ma inny sposób na radzenie sobie z problemami. Teraz wyczekuję, już Polluksa, ponieważ ta postać intryguje mnie od samego początku i przypuszczam, że zdetronizuje ona Kastora.
            Ode mnie książka Kastor otrzymuje 6 gwiazdek.

Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Burda.





poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ana Rose "Glow and shadow. Walka o marzenia"




TYTUŁ: Glow and shadow. Walka o marzenia
AUTOR: Ana Rose
DATA WYDANIA: 20.05.2019 r.
WYDAWNICTWO: WasPos


Witajcie Kochani!!
            O dzisiejszej autorce nie można powiedzieć, że jest ona debiutantką na polskim rynku wydawniczym, ponieważ wydała ona już jedną książkę, ale zrobiła to w duecie. Możecie kojarzycie powieść Płonący lód. Nieczyste zagranie?? Jeżeli tak, to jedna z autorek właśnie tej książki, pisze obecnie pod pseudonimem Ana Rose i teraz debiutuje, jako solistka. Po przeczytaniu Glow and shadow uważam, że ta pisarka ma lekkie pióro, dzięki czemu jej książkę czytało mi się naprawdę dobrze i bardzo szybko. Cała ta historia wciągnęła mnie już od pierwszych swoich stron i aż do ostatniej, ta autorka zaskakiwała mnie takimi zwrotami akcji, że na nudę podczas czytania nie mogłam narzekać.
            A o czym jest zatem książka Glow and shadow. Walka o marzenia???
            „Ava przyjeżdża do LA z zamiarem spełnienia swoich marzeń. Dostaje się do drużyny cheerleaderskiej LA GALAXY, gdzie może rozwinąć swoją pasję. Tam właśnie – poznaje JEGO. Chłopaka, na widok którego miękną jej kolana, a serce przyspiesza, ale... wie, że za związek z nim – zostałaby wyrzucona z drużyny.
Aiden to wschodząca gwiazda piłki nożnej w LA GALAXY – zna swoją wartość i skutecznie robi karierę. Przekonany jest, że to, co złe, dawno zostawił za sobą. Czy to, co było, rzeczywiście odejdzie w niepamięć, czy wywróci jego życie do góry nogami?
Przekonaj się, jak zakończy się historia dziewczyny o szlachetnym sercu i chłopaka, którego powoli dogania mroczna przeszłość…”
Historia przedstawiona w Glow and shadow została osadzona w studenckim świecie, gdzie mamy znanego piłkarza oraz utalentowaną cheerleaderkę. Można by było pomyśleć, że Ana Rose zaserwowała czytelnikom kolejną młodzieżówkę, których obecnie jest pełno w księgarniach. Mogę Was jednak uspokoić, bo nie jest to książka tego typu, więc jeżeli macie jakieś obawy przed przeczytaniem jej, to możecie śmiało po nią sięgnąć, bo daleko jej do przewidywalnej młodzieżówki.
Nie ma co ukrywać, ja też miałam takie obawy, że Glow and shadow nie przypadnie mi do gustu, bo obawiałam się, że ta książka będzie sztampową młodzieżówką z ogromną ilością dramatów. Na całe szczęście wszystko w tej historii było wyważone i przez to czytało mi się ją naprawdę dobrze. Oczywiście autorka musiała wpleść w tę książkę, jakieś dramaty, ale co to by była za książka, w której nie ma gwałtownych zwrotów akcji. Powiem Wam, że pod koniec tej historii siedziałam, jak na szpilkach, bo działo się w niej tyle niespodziewanych rzeczy, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Podobało mi się też to, że Ana Rose nie zapomniała o ogromnej dawce poczucia humoru. Czytając Glow and shadow nie raz zdarzyło mi się wybuchnąć niepohamowanym śmiechem, a w moich oczach pojawiały się łzy, oczywiście rozbawienia. Lubię, gdy autorzy potrafią żartować w swoich powieściach, ponieważ nadaje to tylko lekkości całej historii.
Para głównych bohaterów to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Mają oni w sobie coś takiego, że nie można ich nie lubić, nawet gdyby się  tego bardzo chciało. Aiden i Ava bez wątpienia są złożonymi postaciami, ale dzięki temu są oni bardziej autentyczni i można się z nimi w jakiś sposób utożsamić. Ana Rose dokładnie opisuje uczucia, które targają tą parą, dzięki czemu można zrozumieć ich postępowanie. Chyba o chemii, jaka była pomiędzy Avą a Aidenem nie muszę już Wam wspominać, bo to była istna petarda.
A propos chemii (a jednak muszę o tym wspomnieć😝) - to pomiędzy parą głównych bohaterów jest tak ogromne napięcie seksualne, że spokojnie można byłoby je wykorzystać w niejednej elektrowni. Bardzo dobrze, że sceny erotyczne nie pojawiają się na każdej stronie tej książki, bo dzięki temu nie czuje się przesytu nimi. Natomiast te sceny, które już się pojawiły w tej historii robią całą robotę.
Jeżeli chodzi o Glow and shadow to koniecznie muszę wspomnieć o cudownej okładce. Bez wątpienia jest to jedna z tych okładek, która przykuwa moją uwagę całkowicie. Pomysł z tym połyskiem nadaje tej książce tylko klasy i jest ona bardziej glam, pomimo kolorystyki, która na niej widnieje.
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tego, że Glow and shadow będzie tak dobrą książką. Wiadomo nie jest ona doskonała, ponieważ nie ma powieści doskonałych, ale te małe niedociągnięcia nie są tak duże, aby koniecznie o nich wspominać w tej recenzji. Jest to przyjemna historia o miłości dwojga młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoje prawdziwe życie. Bohaterowie też nie są idealni i mają swoje wady, ale dzięki temu są oni bardziej realistyczni. Tak, jak już wspominałam zwroty akcji w tej książce są tak nieoczekiwane, że aż sama nie mogłam uwierzyć w to, co przeczytałam. Dzięki nim Ana Rose nie serwuje czytelnikowi nudnej i przesłodzonej historyjki, która jest bardzo przewidywalna. No i na koniec muszę Wam koniecznie wspominać o naprzemiennej narracji, której jestem ogromną fanką. Za to u mnie ta autorka ma mega plusa.
Książka Glow and shadow. Walka o marzenia otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek.


Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)

Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować autorce A. Rose.




wtorek, 28 maja 2019

Kerry Anne King "Powiedz mi to szeptem"




TYTUŁ: Powiedz mi to szeptem
AUTOR: Kerry Anne King
DATA WYDANIA: 10.04.2019 r.
WYDAWNICTWO: Niezwykłe


Witajcie Kochani!!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która różni się nieco od książek, które zazwyczaj czytam, i tak też się temu dziwię. No, ale wiecie otwarty umysł i tym podobne ;) Jest też to mój pierwszy raz z piórem Kerry Anne King i powiem Wam, że jest ogromna szansa, że sięgnę jeszcze po inne książki tej autorki. Fajne jest to, że Kerry Anne King od pierwszych stron wciąga czytelnika w historię przez siebie stworzoną, przez co nie jest ona nudna i chce się ją poznać w całości, jak najszybciej. Czytelnik aż chce odkryć wszystkie tajemnice, które pojawiają się w danej książce.
A zatem, o czym jest książka Powiedz mi to szeptem???
„Samotna matka, Maisey Addington, nigdy nie spełniała oczekiwań swojej matki. Nie wyszła za mąż, była odrobinę zagubiona w życiu i marnowała swoje wysokie IQ na pracę bez perspektyw. Jedyną rzeczą, która wychodzi Maisey, jest jej relacja z dwunastoletnią córką, Elle… dopóki rozmowa telefoniczna nie niszczy równowagi ich życia. Matka Maisey jest w śpiączce, a starzejący się ojciec musi zmierzyć się z oskarżeniami o znęcanie się i zaniedbanie.
Wracając do rodzinnego domu, Maisey musi podjąć rozdzierającą serce decyzję dotyczącą wyboru podtrzymania życia swojej matki lub jej śmierci. Zdezorientowany ojciec zniszczył dokumenty rodzinne, a wśród nich znajdowała się ostatnia wola matki. Szukając odpowiedzi, Maisey odkrywa jedną tajemnicę za drugą, aż trafia na druzgocącą prawdę.
Obsesja Maisey dotycząca rozwiązania rodzinnej tajemnicy zmusza ją do zbadania swoich najmroczniejszych wspomnień oraz jest bodźcem do rozpoczęcia walki z ojcem Elle o opiekę nad nią. Czy miłość Maisey do córki będzie na tyle silna, aby przerwać krąg przemocy i stworzyć dla nich nowy początek?”
            Historia przedstawiona w książce Powiedz mi to szeptem nie należy do miłych i przyjemnych. Wzbudza ona w czytelniku wiele różnych emocji, a przede wszystkim zmusza ona do myślenia. Wybór przed którym staje główna bohaterka, czyli Maisey, nie należy do łatwych, ponieważ musi zadecydować o życiu, kobiety która dała jej życie. Chyba każdy z Nas miałby z tym ogromny problem. Do tego dochodzi bolesna przeszłość, która uderza w Maisey niczym fala tsunami. Większość ludzi w takiej sytuacji czułby się zdezorientowany i podobnie jest z główną bohaterką.
            Kerry Anne King opisuje w tej książce, relacje rodzinne i wpływ jakie one mają na poszczególnych jej członków. Autorka nie bała się poruszyć w tej książce wątku związanego z przemocą psychiczną oraz fizyczną, którą najprościej można nazwać przemocą domową. To nie jest, coś czym ludzie lubią się chwalić i głośno o tym mówić. Między innymi to właśnie przemoc domowa odcisnęła swoje piętno na bohaterach Powiedz mi to szeptem.
Postacie pojawiające się w tej książce, skrywają wiele różnych mrocznych sekretów, które wpływają na życie innych bohaterów. Jednak wraz z rozwojem akcji w tej książce, brudne sekrety zaczynają wychodzić na światło dzienne i życie bohaterów nie pozostaje już takie same. W tym przypadku stwierdzenie, że „im mniej wiesz tym lepiej śpisz” nie ma racji bytu, ponieważ prawda okazuje się zbawienna i pozwala otworzyć oczy Maisey na pewne sprawy.
Bardzo fajnym rozwiązaniem w tej historii jest też to, że autorka w tej książce przywołuje wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości, dzięki czemu czytelnik może lepiej zrozumieć postępowanie bohaterów tej powieści i dlaczego zdecydowali się na taki wybór, a nie inny.
            Czytając Powiedz mi to szeptem odniosłam wrażenie, że Maisey, na samym początku tej historii jest bardzo zagubiona w swoim życiu, przez co miałam ochotę potrząsnąć nią, tak aby się ogarnęła. Denerwowało mnie w niej to, że w wielu kwestiach zachowywała się dość pasywnie, zamiast wziąć byka za rogi i zmierzyć się z tym, co dawał jej los. Gdyby nie jej córka i sprawa związana z matką, Maisey byłaby szarą postacią, o której czytelnik bardzo szybko by zapomniał. Wraz z rozwojem akcji w tej powieści, ta bohaterka udowadnia, że potrafi być silna i potrafi walczyć o to, co dla niej jest najważniejsze.
           Pozostałe postacie tej książki nie są płaskie i nudne, a wręcz przeciwne, są one bardzo złożone i bardzo intrygujące. Przez, co czytelnik ma ochotę lepiej je poznać. Każdy z tych bohaterów znacznie różni się od siebie, dzięki czemu nie mamy tutaj ataku klonów.
            Moim zdaniem, tak jak już wcześniej wspominałam, książka Powiedz mi to szeptem nie należy do miłych i lekkich historii, przy której można się zrelaksować w 100%. Ta historia wzbudza wiele różnorodnych emocji, które zmuszają czytelnika do przemyśleń. Tematyka poruszona przez Kerry Anne King w tej historii nie jest czymś przyjemny dla większości ludzi. Mimo to książkę Powiedz mi to szeptem czyta się bardzo dobrze, a fabuła jest zaskakująca przez co czytelnik nie może narzekać na nudę podczas jej czytania.
            Ode mnie książka Powiedz mi to szeptem otrzymuje 4 gwiazdki.


Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)


Za egzemplarz do recenzji chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu NieZwykłemu.