K. N. Haner "Koszmar Morfeusza"
![]() |
Źródło:lubimyczytac.pl |
TYTUŁ: Koszmar Morfeusza
SERIA: Mafijna Miłość
AUTOR: K. N. Haner
DATA WYDANIA: 07.02.2017 r.
WYDAWNICTWO: Editio
W
przedostatniej notce, jeżeli pamiętacie, opowiadałam Wam o Snach Morfeusza, czyli o pierwszej części Mafijnej
Miłości. Dzisiaj przyszedł czas na Koszmar Morfeusza, drugi tom
tej jakże wciągającej trylogii.
Zasiadając do kolejnej części Mafijnej miłości było we mnie wiele
obaw, ponieważ Sny Morfeusza postawiły bardzo wysoko poprzeczkę i moje
oczekiwania względem tej książki były bardzo ogromne. Już nie raz spotkałam się
z tym, że pisarki po świetnym pierwszym tomie, wypalały się i kolejne części ich serii wypadały dość słabo. Na szczęście Kasia
Haner nie padła ofiarą klątwy drugiego tomu i moje oczekiwania zostały zaspokojone 😄
Dobrze, to może jednak się już skupię na Koszmarze
Morfeusza. W tej części trylogii, historia głównych bohaterów, czyli
Adama McKey i Cassandry Givens komplikuje się jeszcze bardziej, myślałam że jest to
nie możliwe, a jednak K. N. Haner
to się udało. Mafia nie daje o sobie zapomnieć, a uczucie pomiędzy tą dwójką
nie może się dalej rozwijać. On chce ją chronić przed światem przestępczym, a
ona chce go z niego wyciągnąć za wszelką cenę. Zasady panujące w świecie mafii są
nieubłagane, a życie Cass zaczyna przypominać tytułowy „koszmar”. Niebezpieczeństwo
czai się na każdym rogu. Świat przestępczy, z którym od lat jest związany Adam,
zaczyna również oddziaływać na życie Cass. Należy pamiętać tylko
o jednej zasadzie, że z mafią się nie zadziera, ale czy Cassandra pamięta tą
regułę??
„Jestem
popieprzona bardziej, niż myślałam. Trafiam na samych nieodpowiednich mężczyzn.”
Jeżeli
chodzi o postać Cassandry to w tej części bardzo dużo straciła w moich oczach.
Jak w Snach Morfeusza potrafiła mnie zirytować do tego stopnia, że potrafiłam
ją tylko zrugać od stóp do głów, tak w Koszmarze miałam autentyczną chęć ją
zabić, przede wszystkim za jej głupotę. Jestem w stanie zrozumieć, że
strach powoduje irracjonalne zachowania w ludziach, ale to co wyprawiała Cass
przekraczało wszelkie granice. Bardzo często zachowywała się bardzo dziecinnie
i to na zasadzie „zrobię Ci na złość, abyś poczuł się tak jak ja się czuję”. Panna Givens zraziła mnie nie tylko swoją głupotą,
ale także tym, że zrobiła z siebie „puszczalską”. Ona uprawiała seks praktycznie z
każdym, kto jej się napatoczył, to dla mnie było słabe zachowanie. Serio, kto się tak zachowuje??? Cass
przerażała mnie nie na żarty w tej części. Aczkolwiek nie chcę jej całkowicie przekreślać, bo potrafiła mi zaimponować swoją odwagą oraz uporem. Natomiast
jej troska o Tommy’ego bardzo mnie rozczulała.
„Pokochałam
mężczyznę, który jest dla mnie zgubą. To wiem
na pewno.”
Szkoda, że postać Adama w tej części
gdzieś zniknęła, bo chciałam go jeszcze lepiej poznać, zrozumieć jego
zachowanie, ale niestety nie było mi to dane. Muszę się przyznać, że ta postać
bardzo mnie zaintrygowała, więc to jest w moim przypadku normalne, że chciałam dowiedzieć się czegoś więcej. W tej części widać, jak na dłoni, że Adam za wszelką cenę
chce chronić Cass przed tym światem. To właśnie jest dla mnie oznaka prawdziwej
miłości, a nie kwiatki i ballady pod balkonem. Mimo tego, że jest go bardzo mało w
tej książce, to w tych scenach, w których się pojawiał bardzo mnie rozczulał
swoim zachowaniem. Chyba jednak rozumiem, czemu K. N. Haner tak ograniczyła jego wątek.
„Wiem,
że ryzykuję, ale dla miłości naprawdę jestem w stanie zrobić wiele.”
Nie
mogę wybaczyć Kasi tylko jednego!!! Wystarczy jedno imię – Tommy. Ja się pytam,
dlaczego???? Jeżeli czytaliście tę książkę, to na pewno wiecie o czym ja teraz
mówię. Dawno tak się nie poryczałam. Ogólnie to zdarza mi się
płakać przy czytaniu książek, ale w Koszmarze Morfeusza, to było jakieś
apogeum, istna powódź. Nawet po tym jak skończyłam ją czytać to ja dalej
płakałam, bo tak bardzo poruszyła mnie historia Tommy'ego.
Zakończenie
Koszmaru
Morfeusza zostawia we mnie ogromny niedosyt, ale jestem również mega
zaskoczona, bo chyba w odniesieniu do całej książki wyobrażałam je sobie
całkiem inaczej. Przypuszczam, że nie tylko ja mam takie odczucia 😉 Akcja książki jest obłędna, a człowiek bardzo szybko wchodzi w ten świat i zaczyna nim żyć. Jednak nadal uważam,
że ta książka jest wyłącznie dla ludzi o silnych nerwach, bo niektóre sceny są
bardzo mocne i mogą wjechać na psychikę. Jakoś nie pamiętam, abym miała takie
odczucia czytając poprzednią część. Bardzo ubolewam, że w Koszmarze nie było tylu
scen erotycznych, co w Snach Morfeusza, ale jakoś się z tym
pogodziłam. Aczkolwiek to, co się pojawiło było bardzo ciekawe 😆 😉
Przypominam
Wam, że w maju tego roku, premierę będzie miał ostatni tom tej trylogii, który
będzie nosił tytuł Przebudzenie Morfeusza. Uwierzcie mi, że ja już nie mogę się
doczekać, mam nadzieję, że jakoś przetrwam ten miesiąc. Odliczanie czas zacząć 😉 Ale, jak już dorwę tę książkę to
nie ma mnie dla świata!!! 😁
Świetne
jest to, że K. N. Haner
rozwija się z książki na książkę. Zauważyłam ogromną różnicę pomiędzy Snem
a Koszmarem,
oczywiście są to zmiany na plus. Osobiście uważam, że akurat ta seria ma
potencjał i odnalazłaby się świetnie na rynku światowy. Kto wie, może kiedyś
to się Kasi uda?? Będę
trzymała za nią kciuki 😉
Koszmar
Morfeusza
otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek, ale tylko dlatego, że mnie wkurzało zachowanie
Cass, cała reszta była genialna.
Pozdrawiam Was ciepło, Wasza Justyna Coffee_Cup90;)
P.S. Macie tutaj zapowiedź Przebudzenia Morfeusza, po tym co zobaczyłam, to jestem pewna, że czekanie mnie zabije!!!
Komentarze
Prześlij komentarz